Ada: udar w ciąży

Ada, podobnie jak ja, udar niedokrwienny mózgu przeżyła w wieku 28 lat. W momencie, gdy to się wydarzyło, była mamą dwójki maluszków: starszy Synek siedział w domu z Tatą, drugi – jeszcze nienarodzony – pod jej sercem.

W drugą ciążę zaszła z początkiem 2021 roku. Radość ogromna, a razem z nią mnóstwo pytań i obaw w głowie. COVID w tamtym czasie szalał w najlepsze, szczepienia dopiero się zaczynały, ludzie się bali, żyli w kwarantannach, izolacjach. Do 27. tygodnia (czyli do 7. miesiąca) ciąża przebiegała książkowo – wizyty kontrolne u ginekologa niczego niepokojącego nie wykazywały. To była jednak cisza przed burzą. W 27. tygodniu zaczęły się dwa najtrudniejsze tygodnie w życiu Ady.

Oto jej historia.

27. tydzień

Gdy szła na wizytę kontrolną w 27. tygodniu ciąży, nie spodziewała się usłyszeć złych wieści od lekarza. Nie, to miała być kolejna rutynowa kontrol, po której wskoczy w samolot i poleci z Mężem na ostatnie wakacje przed porodem. Jakie było więc jej zaskoczenie, gdy ginekolog po badaniu USG powiedział: „niewydolność szyjki macicy – zagrożenie wcześniejszego porodu”. Dostała skierowanie na Patologię Ciąży i przykazanie, by następnego dnia być w szpitalu.

Dla nieświadomych: niewydolność cieśniowo-szyjkowa to „niezdolność szyjki macicy do utrzymania ciąży do terminu porodu spowodowana zaburzeniami jej funkcji”1. W praktyce oznacza skracanie się i rozwieranie szyjki macicy, które dzieje się na przełomie 2. i 3. trymestru ciąży, czyli o wiele za wcześnie. Jako takie jest znakiem, że organizm najprawdopodobniej nie utrzyma ciąży do przewidywanego terminu porodu i może dojść do nieprzyjemnych konsekwencji: poronienia, przedwczesnego (czyli potencjalnie niebezpiecznego dla dziecka) porodu, przedwczesnego pęknięcia pęcherza płodowego, rozwoju zakażenia wewnątrzmacicznego. Z tych względów wymaga monitorowania i odpowiedniego leczenia.

Gdy Ada wyszła z gabinetu, słowa lekarza dudniły jej w głowie. Łzy leciały z oczu. Czuła wszystko: lęk o ciążę, lęk o Synka, który następnego dnia rano obudzi się bez mamy w domu, lęk o siebie zmuszoną leżeć samotnie w szpitalu może i przez kilka tygodni (w pandemii wizyt na oddziałach nie było). No ale co zrobisz. Musiała zrezygnować z siebie; musiała zrobić wszystko dla dobra Dziecka.

Gdy dostajesz udaru, czekając na swoją kolej w szpitalu

Izba Przyjęć w szpitalu, do którego została skierowana, okazała się znajdować na niższej kondygnacji budynku. Brak okien, duszno, nieprzyjemnie, ale cóż. Czekała cierpliwie, patrzyła FB w telefonie i nagle zarejestrowała jakieś dziwne uczucie, jakby falę rozgrzanej krwi lejącą się po jej ciele. Zaraz po tym przyszedł dotkliwy ból w prawej skroni i zauważyła, że traci czucie w lewej ręce i nodze. Co ciekawe, nie zaczęła krzyczeć, płakać, wołać pomocy, czyli nie zareagowała w żaden ze sposobów, którego spodziewasz się po ludziach doświadczających nagłej, niezrozumiałej krzywdy. Nie, siedziała dalej na walizce, w ciszy i prawdopodobnie osłupieniu, nie ogarniając, co się z nią dzieje. A potem zawołano ją do gabinetu.

Nie mogła wstać i samodzielnie przejść do sali, więc poprosiła o pomoc ratownika, który akurat przechodził korytarzem. Gdy znalazła się na sali, bez zająknięcia wyrecytowała lekarzowi wszystkie swoje dane: pesel, adres, numery telefonów. Nie powiedziała jednak, że kilka minut wcześniej straciła czucie w lewej ręce i nodze. Lekarz sam z siebie nie zauważył, o niedowłady nie pytał – robił wywiad z ciężarną, tak? A ciężarna ze skierowaniem na patologię może mieć problemy z chodzeniem, może potrzebować asysty lub posadzenia na wózek. To nic dziwnego. Biorąc pod uwagę fakt, że dziewczyna mówiła ładnie, składnie, dobrze widziała, wszystko wiedziała, lekarzowi do głowy nie przyszło, że patrzy na kobietę w 7. miesiącu ciąży, która właśnie przeżywa udar.

Ode mnie: o przeżywaniu udaru

Ja wiem, sytuacja z poprzedniego akapitu brzmi absurdalnie, ale takie właśnie jest przeżywanie udaru. Absurdalne. Jeśli mózg symbolizuje wszystko, co racjonalne i logiczne to udar oznacza stan zgoła odmienny. Dlatego nie dziwi mnie, że Ada w trakcie wywiadu nie powiedziała lekarzowi o niedowładzie. Nie zrobiła tego świadomie. Ja na SOR-ze też nie powiedziałam, że nagle zaczęłam widzieć podwójnie i kiwam głową, gdy nie pamiętam słów. Dlaczego? Chciałam sobie zaszkodzić? Wstydziłam się? Skąd.

Do człowieka przeżywającego udar nie można przykładać kategorii, którymi posługujemy się na co dzień. Ludzie, mam wrażenie, nie do końca to rozumieją. Wytłumaczę na własnym przykładzie. Gdy odzyskałam przytomność po udarze, to było jakbym obudziła się w Latającym Cyrku. Odczuwałam różne trudności (z mówieniem, pamięcią, wzrokiem), ale – uwaga – nie potrafiłam ich nazwać zaburzeniami. Straciłam świadomość siebie, ten krytyczny punkt odniesienia, który wcześniej orientował moje życie. Bez niego: bez tej samokontroli i autocenzury zaczęłam wylewać się za ramy i robić jakimś dziwadłem, pokraką. U Ady udar zaatakował w inny sposób, ale myślę, że ów brak samoświadomości w kluczowej chwili mógł być podobny.

Pobyt w szpitalu

Szczęście w nieszczęściu, że Ada tamtego dnia była w szpitalu i w ciąży. To zabrzmi kontrowersyjnie, ale ciąża mogła zadecydować o podjęciu interwencji zaraz po tym, jak dziewczyna zaczęła gwałtownie wymiotować na oddziale. Bo ciężarną nikt nie uzna za pijaną lub naćpaną (jak mnie – zob. Dzień, gdy miałam udar mózgu i Karta informacyjna z SOR-u). Ciężarnej nikt nie każe czekać kilkunastu godzin na badanie (jak Sylwii – zob. Sylwia: udar i nowotwór). Do kobiet w ciąży podchodzi się z większą przezornością. Od razu wysłano więc Adę na rezonans magnetyczny, po którym sprawa się wyjaśniła.

Droga na badanie to był ten moment, gdy Adze urwał się film. Ocknęła się później już na innym oddziale.

Na Oddziale Neurologicznym leżała podpięta pod monitoring, z nienaturalnie ułożoną, niesprawną, nieustannie napiętą ręką i bezwładną nogą. Była w tym specyficznym stanie po udarze, jakby po ciężkiej i długiej nocy: z rozbieganym, ociężałym spojrzeniem, nie do końca sfokusowanym i bardzo zaspanym. Wiadomości do Męża pisała z błędami i mówiła dziwnie spowolnionym głosem. Jak wspomina, tego pierwszego dnia niewiele ją obchodziło. Nie wiedziała, co się stało, miała ograniczone możliwości ruchu, ale nie przypomina sobie, by przeżywała z tych powodów strach lub stres. Chciała spać, tyle2. Pielęgniarki, pielęgniarze mogli robić z nią cokolwiek: dawać zastrzyki, leki, kroplówki, pobierać krew, wozić na badania – poddawała się wszystkiemu bez gadania.

Neurologia vs patologia ciąży

Na neurologii Ada spędziła w sumie dziewięć dni. To specyficzne miejsce, jak pisałam wcześniej (sprawdź: Diagnoza cz. 1 i Diagnoza cz. 2). W pandemii specyficzne tym bardziej, skoro stało zamknięte dla kogokolwiek z zewnątrz. Na neurologii leżą głównie starsi ludzie, najczęściej w złym stanie: unieruchomieni, niemówiący, nieświadomi, spacyfikowani przez antydepresanty. 28-letnia kobieta w ciąży między nimi była, zgaduję, raczej niespotykanym widokiem.

Pracownicy oddziału dbali o Adę bardzo: podawali sterydy, by zminimalizować ryzyko przedwczesnego porodu, robili KTG 2x dziennie i rehabilitację po 15-20 minut, odpowiadali cierpliwie i z uśmiechem na wszystkie pytania. No, złego słowa powiedzieć o nich nie może. Kolejnego oddziału, na który po dziewięciu dniach trafiła, nie wspomina już tak miło.

Na patologii ciąży czuła, że leży bez sensu, a podejście lekarza prowadzącego i położnych zostawia wiele do życzenia. Na neurologii Ada była wyjątkowym przypadkiem i jako taki otoczono ją wyjątkową opieką. Pielęgniarki były miłe, uczynne, lekarze zaangażowani – wszyscy się starali, bo gdyby z ciążą stało się coś, czemu mogliby zapobiec, zapłaciliby i to słono. W końcu jak często zdarza się, by kobieta w ciąży miała udar? Nie chcę odejmować im zasług, ale myślę, że po dziewięciu dniach z ulgą przewieźli Adę na inny oddział. Tam w 7. miesiącu z ryzykiem wczesnego porodu nie była wyjątkowym przypadkiem. Kobiety w zagrożonych ciążach pojawiają się codziennie, więc i podejście personelu było inne.

Powrót do domu

Po pięciu dniach na patologii, w sumie dwóch tygodniach w szpitalu Ada dostała pozwolenie na wypis. Co ciekawe, dopiero po przeczytaniu karty informacyjnej dowiedziała się, co jej było. Cytuję: „udar niedokrwienny prawej półkuli mózgu; wycofujący się niedowład lewostronny”. I dalej:

Pacjentka w 27 tygodniu drugiej ciąży przyjęta do oddziału z powodu zdrętwienia i osłabienia siły mięśniowej kończyn lewych, które pojawiło się w chwili oczekiwania na przyjęcie do oddziału ginekologiczno-położniczego tutejszego szpitala. Objawy połączone z bólem głowy w prawej okolicy czołowo-ciemieniowej. Przy przyjęciu pacjentka przytomna w pełnym kontakcie werbalnym. Objawy oponowe ujemne. Nerwy czaszkowe unerwiały symetrycznie. Stwierdzono niedowład połowiczy lewostronny III/IV w sali Lovette’a. Ataksja kończyn dolnych. Odruchy głębokie żywsze po stronie lewej. Hipodiadochokineza lewej kończyny górnej. (…) W badaniu MRI głowy wykazano świeże ogniska niedokrwienne w zakresie wzgórza i hipokampa po stronie prawej. Z uwagi na niską ciążę odstąpiono od leczenia trombolitycznego. Włączono małą dawkę ASA oraz HDCZ, a także zgodnie z zaleceniem ginekologa azycynę 500mg przez 3 dni oraz sterydy przez 2 dni.

Oprócz MRI miała elektrokardiografię, echokardiografię (w tym echokardiografię przezprzełykową), UDP tt. szyjnych, badania w kierunku rzadkich zaburzeń krzepliwości krwi (przeciwciała IgM, IgG, homocysteina, białko C, białko S). Żadne z tych badań nie wykazało istotnego odstępstwa od normy, które mogło doprowadzić do udaru.

Przyczyna nieznana

Po wyjściu ze szpitala Ada wzięła się ostro za rehabilitację. To był jej priorytet. Dzięki szybkiej reakcji w szpitalu jej stan poprawiał się każdego dnia, ale i tak, ze względu na zbliżający się poród, zależało jej, by jak najszybciej wrócić do pełni sił. W końcu drugi maluszek w dom, ona świeżo po udarze – mogło być ciężko. Na szczęście rehabilitacja postępowała ekspresowo. Nie myślała w tamtym czasie wiele o sobie – nie miała do tego głowy ani czasu. Wiedziała, co trzeba zrobić; weszła w tryb zadaniowy i tego się trzymała.

We wrześniu 2021 roku dzięki operacji cesarskiego cięcia na świat przyszedł jej drugi syn. Jakie to było szczęście! Mały ładnie rósł, starszy uczył się nowej roli, rodzice byli dumni i zadowoleni.

Ale żeby nie było tak pięknie, kilka miesięcy po porodzie Ada zaczęła doświadczać silnych stanów lękowych i ataków paniki. Jak wspomina, pierwszy zmiótł ją z planszy tak bardzo, że przez dwa kolejne dni leżała w łóżku i nie robiła nic. Z początku myślała, że zdiagnozuje się w Google, ale ponieważ objawy się nasilały – w tym objawy somatyczne poprzedzające lęk, czyli wzmożone napięcie w ciele, zawroty, bóle głowy i inne – zwróciła się do psychoterapeuty.

Jednocześnie ruszyła w pielgrzymkę po lekarzach, zdeterminowana, by poznać przyczynę udaru i spróbować nad nią zapanować. Już sama świadomość wroga ułatwia walkę, nie? Przeszła mnóstwo badań i konsultacji, ale po trzech latach dalej nie wie nic. Wszędzie wychodzi, że zdrowa, tylko, kurczę, po udarze.

Na koniec

Udary najczęściej trafiają się starszym ludziom, ale to nie znaczy, że tylko im. Do zatrzymywania przepływu krwi w mózgu, w konsekwencji poważnych, często nieodwracalnych zmian w życiu może dochodzić także u 28-latków, 18-latków, kobiet w ciąży, nawet dzieci. Historia Ady pokazuje to najlepiej.

Osoba w udarze raczej nie powie: „przepraszam, chyba mam udar, czy mógłbyś mi pomóc?”. Nie. Jej los zależy od reakcji otoczenia. Jeśli ta pojawi się szybko, życie może być uratowane. Jeśli nie, konsekwencje będą poważne. Dlatego bardzo ważne jest, by nie być obojętnym, gdy ktoś obok nagle zaczyna mieć trudności w mówieniu, ma opadniętą dłoń, asymetrię ust lub patrzy, jakby nie wiedział, co widzi.

Bohaterce tej historii należą się wielkie brawa. Za odwagę, wewnętrzną siłę i sposób, w jaki sobie radzi. Myślę, że dla wielu może być inspiracją.

  1. U. Marzec, K. Marzec, Niewydolność cieśniowo-szyjkowa u kobiet ciężarnych – profilaktyka i postępowanie lecznicze, „Nowa Medycyna” 2013 nr 4, s. 180. ↩︎
  2. Wspominałam o tym specyficznym poudarowym zmęczeniu kiedyś. Zob. S. Choi-Kwon, J.S. Kim, Zespół zmęczenia poudarowego: nowy istotny problem w opiece nad pacjentem po udarze mózgu, “Neurologia po dyplomie” 2012, nr 7(1), s. 8-18. ↩︎

Jeśli podoba Ci się, co robię i chcesz okazać wsparcie, zawsze możesz postawić mi kawę. Wypiję ze smakiem. Dzięki!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *