Izabella, the cross-dresser

Kadr z filmu „Sleeping Beauty” (1959) Walta Disneya
Staje się, gdy goli brodę, wciąga pończochy, zakłada biust, perukę, robi makijaż. Dzięki nim istnieje – nie tylko w głowie i dla najbliższych. Każdy jej coming out jest absurdalnie wręcz wyzywający, powiedziałbyś: kiczowaty, ale… musi taki być. Musi krzyczeć. To zrobiły jej lata wciskania się w tajemnicę. Bez krzyku Izabelli nie będzie.

Nie mówiła wiele o powodach, dla których to robi. Opowiedziała jedynie poniekąd pocieszną historię o tym, jak w wieku 18 lat przegrała zakład z kumplami o to, kto założy kieckę na bal przebierańców. Z początku to był wygłup, blaga. Zrobiła to, miała mega fun, a potem stwierdziła: kurde, fajne, chcę więcej. Zrobiła znowu i znowu – bez kolegów i tak jakby na poważnie – aż w końcu zaczęła się prawdopodobnie najistotniejsza przygoda w jej życiu.

Do mnie odezwała się jako Przemek. Średnio mnie Przemek interesował, powiem szczerze, ale gdy pokazał zdjęcia w damskich wdziankach i przedstawił jako Iza… no, zmieniłam podejście1. Widząc zainteresowanie, zaczął mnie spamować fotorelacjami z wieczorów. I tu pojawił się problem. Rozumiem, że dla niego to ważne, że ma potrzebę się pokazywać, ale… cóż, powiem wprost, szybko zmęczyło mnie patrzenie na kolejne takie samo zdjęcie lali wdzięczącej się w sypialni, przed lustrem, na ulicy lub za krzakami.

Ciekawsze było dla mnie zauważyć, jak wielką ta lala ma potrzebę, by się pokazywać, a jednocześnie jak bardzo dba o zachowanie prywatności. Ten kontrast: hiperobecność <-> nieobecność, widoczny w zdjęciach, opowieściach najbardziej mnie zaintrygował. Iza jawi mi się przez nie jako jakaś śpiąca królewna – na poły wyobrażona, zaklęta, a jednak, cholera, diabelnie realna. Rozmawiam z nią przecież! Podobnie jak z Przemkiem.

I like my girls like I like my boys

Domyślam się, co myślicie, ale czytajcie dalej. Czy Iza jest transpłciową kobietą? Nie. Iza jest Przemkiem. Przemek na pierwszy rzut oka wydaje się „zwykłym” facetem (FYI: nie shamuje hetero cis-facetów – uwielbiam, serio). Wydaje się, bo po godzinach i przy słabym świetle Przemek lubi podkręcać temperaturę: przeginać nadgarstki, paradować w sukienkach i obrabiać facetów. Nie identyfikuje się jako osoba transpłciowa, choć przyznaje, że w roli kobiecej czuje się swobodniej. Jeśli chodzi o orientację seksualną, jest bardzo otwarty – jako Przemek umawia się z dziewczynami; jako Iza z facetami. Jakie to znaczące, pomyślcie. Dopiero sztywne muszą być normy męskie, skoro facet swobodniej czuje się w roli kobiety. Jako cross-dresser robi rzeczy, których inaczej by nie robił.

Wykorzystuje dobrze znane, oswojone strategie, wg których performowana jest płeć kobieca i przenosi je na inny poziom: krytykuje, ubóstwia, fetyszyzuje lub wywraca. Ten ruch: od znanego do (X) jest tu bardzo istotny. Celowo nie dociekam przyczyn, dla których to robi, ponieważ działanie cross-dressera nie potrzebuje przyczyn. W przeciwieństwie do osób transpłciowych nie jest kierowane wewnętrznym przymusem, pragnieniem trwałej zmiany. Przeciwstawia się im jakby z definicji. Jest wyborem – powtarzalnym i nieskończonym; braniem płci w nawias, cudzysłów. Nieustanną pracą w trakcie.

Początki

Z początku Przemek tylko spacerował w mini i szpilkach po osiedlu nocą. Z czasem zaczął chodzić na imprezy „tematyczne”, wkręcać się w środowisko, poznawać zaprzyjaźnione miejsca, dzielić doświadczeniami, które mogły zrozumieć w pełni tylko cross i trans koleżanki. Nawiązywanie znajomości z innymi crosskami musiało być dla niego mega wyzwalające, szczególnie że w takich grupach – osób z oficjalnego obiegu jednak wykluczonych – nie ma tematów tabu, myśli zabronionych, słów cenzurowanych. A im bardziej się otwierał, tym chętniej też eksperymentował.

Imię pożyczył od przyjaciółki (cis-kobiety), której jako pierwszej opowiedział o swoim „nowym hobby”. To był ten moment, gdy Iza naprawdę wyszła z cienia, podziemia i pokazała się światu. Przyjaciółka z początku nie wierzyła, więc zaprosił do siebie i zaprezentował się w pełnej wersji. Ile było w tym emocji, możemy sobie wyobrazić.

Gdy szykuje się do wyjścia na miasto jako cross-dresser, najwięcej czasu zajmuje mu zaplanowanie stylizacji. Inspiracji na Izabellę szuka u koleżanek trans. Przedstawia propozycje, prosi o opinie. Gdy szykuje się na randkę, stoi mu już, gdy grzebie w ciuszkach. Kiedyś masturbował się do widoku siebie w stylizacji, teraz nie. Jest w stanie realizować potrzeby bez przebierania się. Robi to kilka razy w tygodniu lub w miesiącu. Musi, nie musi – who knows. Mówi, że to zwyczajnie lubi. Lubi patrzeć na siebie w stroju kobiety tak samo jak lubi patrzeć na siebie w stroju mężczyzny.

Kobieta, mężczyzna; kobieta, mężczyzna

Stylizacje Izy wytwarzają kobietę przede wszystkim jako przedmiot pożądania. Przedmiot, podkreślam. I przepraszam wszystkie texty o empowermencie, ale nie wierzę, że kobieta, która branduje i ekonomizuje swoje części w sposób tak rozpaczliwie oczywisty, nie dowartościowuje się pożądliwymi spojrzeniami mężczyzn. Może to nie jest jej cel nadrzędny, ale na pewno miły naddatek. Wkurzam się, jak wiele z nas w dalszym ciągu pragnie tego spojrzenia: „ruch*łbym”. Tak nas zaprogramowano, niestety. Przekładamy je sobie w głowie na: „znaczysz coś, mała, znaczysz”, podczas gdy ono nie znaczy nic więcej poza tym, co znaczy.

Przypadek Izy jest w tym kontekście pociągnięty do kwadratu, bo ona jako crosska bez pożądliwych spojrzeń nie tylko nie czuje swojej wartości – ona nie istnieje. Spojrzenia innych ją stwarzają. Żeby je osiągnąć, żeby przykryć oczywistą męskość swojego ciała, musi być kobietą 10x bardziej niż ja.

W momencie gdy się staje, przyjmuje na siebie całe dziedzictwo kobiecości. Słucha, że jest ku*wą, wariatką, że zaraz zostanie w du*ę wyr*chana i wróci okrakiem do domu. Czy się temu daje? Nie wiem. O Izie mówi, że jest słodka i delikatna. Widać tu spolegliwość, drugą po hiper-seksualności cechę uznawaną przez mężczyzn za turbo „kobiecą”.

Iza rozumie ów konstrukt prawdopodobnie lepiej od niejednej młodej dziewczyny. Ponieważ jest tworzona przez faceta i dla facetów, wpasowuje się doskonale w stereotypowe wyobrażenia mężczyzn nt. kobiecości. Dziewczyny muszą się tego uczyć; muszą tak pojmowaną kobiecość w siebie wcielać. Iza rozumie te anachroniczne oczekiwania wobec kobiecości bardzo dobrze i jako cross-dresser je z pełną świadomością realizuje.

Jak bardzo trans?

Fakt, że Przemek jako Iza czuje się bardziej sobą, wydaje się paradoksalny, ale gdzieś tam jest dla mnie zrozumiały. Można by się rozwodzić nad podejrzeniem wypieranych homoseksualnych pragnień, zinternalizowanym wymogiem usprawiedliwiania tychże przebraniem, nieuświadamianą transpłciowością, ale to nie moja robota. Jeśli spojrzeć na jej praktykę możliwie chłopskim okiem, myślę, że gdyby chciała po prostu obciągnąć drugiemu facetowi, nie musiałaby się aż tak wysilać. Faceci nie są trudni w obsłudze. Niejeden heteryk nie odmówiłby propozycji darmowego, no strings attached lodzika komukolwiek w ciemnym klubie.

Ponadto myślę, że gdyby Przemek chciał „zmienić” płeć, po +10 latach dorosłego, samodzielnego życia jako cross-dresser, poszedłby dalej. Zacząłby brać hormony. Nosiłby damskie ciuchy na co dzień. Posługiwałby się tylko żeńskim imieniem i tylko żeńskimi końcówkami. On tego nie robi – jest Izą od czasu do czasu. Nawet gdy pisze do mnie, pisze z dwóch różnych kont: jednego damskiego, drugiego męskiego. Różnica charakterów między nimi jest wyczuwalna już w samym języku. Prawdopodobnie określenie „gender fluid” byłoby w jego przypadku najwłaściwsze, ale – po raz drugi – uciekam od jednoznacznych definicji. W jego przypadku wszystko jest niejednoznaczne. Wydaje mi się, że ten stan niepełnego utożsamienia musi być tu szalenie atrakcyjny. Że o ten stan w dużej mierze chodzi. Jako cross-dresser może balansować na krawędzi – przez kilka godzin być najbardziej kobiecą crosską z penisem, a potem znowu hetero male, super męskim facetem.

Hostessa

Opowiem teraz, jak kilka lat temu zamarzyło się Przemowi wyjechać gdzieś, gdziekolwiek – gdzie nie będzie musiał się przebierać, gdzie nie będzie Przemkiem / Izą, ale tylko Izą. To był ten czas, gdy zastanawiał się, czy może jednak jest trans. Musiał sprawdzić. Złapał namiar do pracy za granicą jako tzw. hostessa, której głównym zadaniem miało być umilanie towarzystwa gościom hotelowym. Brzmi podejrzanie? No pewnie. Powinny zapalić się czerwone lampki, ale – pamiętajmy – Iza dorastała jako Przemek. Jako Przemek nie znała tego fatalistycznego predestynowania kobiety do bycia ofiarą. No i tak bardzo chciała wyjść na zewnątrz, na kilka miesięcy przenieść się do innej rzeczywistości, że zagłuszyła jakiekolwiek wątpliwości miała.

Dobrze ciągnie?

Na „rozmowę kwalifikacyjną” z szefem organizacji polecono jej ubrać się możliwie wyzywająco. Iza skromna nie jest, chce się pokazywać, więc bez wahania przybrała cały rynsztunek. Pończochy, pas, szpilki, gorset, biust (rozmiar możliwie największy), mini, peruka, mocny makijaż. Na miejscu zawiązano jej oczy, po omacku wprowadzono do pokoju i posadzono na krześle. Zakuto w kajdanki. Wtedy jeszcze się nie bała, myślała, że to taka sexi gra. Na pytanie: „dobrze ciągnie?”, od razu otworzyła buzię.

Po spotkaniu testowym przewieziono ją do miejsca docelowego. Tam już nie miała wątpliwości. Gra się skończyła, czar prysł – znalazła się w burdelu. Dokumenty poszły w depozyt. Normalne, tzn. nie ku*ewskie ciuchy z walizki do kosza. Miała nosić się jak ku*wa, zachowywać jak ku*wa i, co najważniejsze, pracować jak ku*wa.

Żeby nie było, że deprecjonuję najstarszy zawód świata. Inna sprawa, gdy świadomie się za to bierzesz, masz grafik, ubezpieczenie zdrowotne, bezpieczeństwo zapewnione – jesteś pro sex workerką z wyboru. Iza raczej nie wiedziała, na co się pisze + była przetrzymywana w burdelu przemocą prawną i finansową. Dokumenty i zgodę na opuszczenie lokalu miała zyskać dopiero, gdy spłaci swój „dług”.

Ostatnia noc

Klientów przyjmowała każdej nocy. Klienci byli różni: upper-class i patola, normicy, księża i perwersi. Był seks grupowy, wyjazdy, fetysze, BDSM, seks oralny, analny – robiła wszystko. Jako cross-dresser, jedyna laska z penisem w przybytku, cieszyła się dużym powodzeniem. To była wymagająca praca: ciężka fizycznie i obciążająca psychicznie – zmuszająca do ciągłej gotowości, dobrej formy, pozowania, udawania i podwyższonej dbałości o ciało.

Na ostatnie zlecenie została wynajęta na wieczór kawalerski. Jej zadaniem było obsługiwać przez kilka godzin około dziesięciu facetów, w tym przyszłego pana młodego, który następnego dnia ślubował jakiejś naiwnej, zakochanej kobiecie przed ołtarzem (sic!). W pewnym momencie klienci zakuli ją w dyby. Jakbyś ktoś nie wiedział, dawno dawno temu w dyby zakuwano za karę. Dziś dyby stosuje się do BDSM zabaw erotycznych. Jesteś na klęczkach, przedramiona opierasz na podłodze, zakładają ci kajdanki, obrożę i przykuwają do ustrojstwa na podłodze. W dyby, czyli w dół – głowę masz spuszczoną, a tyłek wypięty i uniesiony. Dlaczego się na to zgodziła? Ano od tego była, by zgadzać się na wszystko. Klient nasz pan, jak mówią, w tej branży szczególnie. Może myślała, że nie będzie tak źle?

Gwałcili ją jeden po drugim, spuszczali się jej na głowę, na plecy, do tyłka; sperma kapała jej na twarz, kleiła włosy, uszy, rozmazywała makijaż. I tak przez kilka godzin. W dziesięciu. To było ich trofeum, jej upodlenie – najlepszy prezent przedślubny, jaki młody pan mógł sobie tamtego wieczoru zażyczyć.

Po tej nocy wróciła do Polski.

***

Jeśli masz za sobą doświadczenie przemocy seksualnej, nie zwlekaj z opowiedzeniem o tym. W przypadku, gdy boisz się pójść na policję, nie wierzysz w polski wymiar sprawiedliwości itd., jest wiele profesjonalnych organizacji, które pomogą bezinteresownie2.

  1. W tekście posługuję się imionami: Iza, Przemek i rodzajami: żeńskim, męskim zamiennie celowo i świadomie. ↩︎
  2. W kontekście historii Izy warto wspomnieć o Fundacjach tj. Feminoteka, Centrum Praw Kobiet, które pomagają kobietom w radzeniu sobie z wszelkimi doświadczeniami przemocy lub La Strada, która pomaga ofiarom handlu ludźmi, pracy przymusowej i niewolnictwa. ↩︎

Jeśli podoba Ci się, co robię i chcesz okazać wsparcie, zawsze możesz postawić mi kawę. Wypiję ze smakiem. Dzięki!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *