Mój top na nowy rok

Wczoraj siedziałam sama w domu – trochę płakałam, myślałam o kawie, którą następnego dnia sobie kupię, a potem z przekory zaczęłam smarować swój TOP 2025. Z przekory, bo w sumie najwięcej czasu zeszło mi z wybraniem sexi zdjęcia w topie odsłaniającym mój brzuch. A tak serio, w mojej topce nie ma krytycznych rankingów ani chwalenia się fabulous rzeczami. Jest za to turbo szczera ocena siebie.

Powiem szczerze: nie lubię sylwestra. Powodów do świętowania, podobnie jak w przypadku urodzin, nie widzę (rok bliżej do śmierci?). Do tego ten cały festiwal przaśności, bleh. Zazdroszczę ludziom, którzy potrafią się tego dnia bawić. Ja musiałabym udawać, a postanowiłam sobie tego nie robić. Pisałam kiedyś o sylwestrze w szpitalu (zob. NEUROLOGIA, RAZ JESZCZE) – choć nie było mi wtedy wesoło, myślę że koniec roku tam pasował do mnie bardziej.

Na zdjęcie wrzucam osiem agnieszek – gdy je robiliśmy, byłam całkiem heppi, więc niech uśmiechnięta, kokietująca buzia zostanie na pamiątkę (jeśli chcecie popatrzeć na więcej, to polecam mój IG: pisaniepoudarze). Smutasuję, bo trafiło mi się kilka słabszych dni, ale przecież… to był całkiem dobry rok! Ok, spróbujmy więc docenić, że:

  • nie próbowałam się zabić
  • nie miałam kolejnego udaru
  • moja siostrzenica mnie kocha
  • nie mam depresji
  • przyjaźnię się z ex-mężem
  • mój piesek mnie kocha
  • poznałam wiele wspaniałych osób, z niektórymi zaprzyjaźniłam
  • jestem jakby pewna siebie (czasami)
  • mam pracę, która stanowi dla mnie wyzwanie
  • jestem niezależna

Rok temu mogłam powiedzieć tylko o czterech punktach z tej listy. Byłam autentycznie w du*ie. Osiągnięcie pozostałej szóstki to było, nie wiem, czy potraficie sobie wyobrazić, ile pracy. Ile wiary w siebie i odwagi. Rok 2025 pod tym względem faktycznie był dla mnie przełomowy.

Pamiętam, że w sylwestra 2024 bujałam się do techenko w Sekcie, byłam z koleżanką, było fajnie, a mimo to w duszy krzyczały bezsilność i brak nadziei. Czułam się tak strasznie przegrana. Dziś nie będę udawać, że żyję na jakiejś rajskiej wyspie, ale gdy widzę, jaką zmianę przeszłam, moje poczucie własnej wartości rośnie. Niedawno zaliczyło potężny dół, ale może… nowy rok coś przyniesie? Albo inaczej: coś sobie zrobię fajnego? Zobaczymy. Jak na kozicę przystało – zawziętą, rogatą – idę po pionowej ścianie do góry i się nie zatrzymuję.

Słabsze strony

Poprzedni rozdział może brzmi nieco zuchwale, ale nie sądzę, żebym była. Dość dobrze wiem o swoich słabych stronach. Jedne oswoiłam, inne przekroczyłam. Wiele zostało, więc sporo roboty przede mną. Na celownik w tym roku chciałabym wziąć przede wszystkim:

  • niezdolność planowania
  • impulsywność
  • życie w trybie walki
  • nieufność
  • trudności z odpuszczaniem

Damn, to ostatnie jest tak upierdliwe. Kozica nie odpuszcza. Tego nie ma w jej DNA. I tak ja, autentycznie wolę walić łbem w ścianę, niż powiedzieć: nie dam rady, poddaję się. Ostatni raz gdy musiałam to zrobić, wpadłam w depresję i byłam włos od własnych zwłok.

Kolejna rzecz, życie w trybie walki. Wydaje się spoko, bo taka jestem przez to zadziora, ale generalnie nie polecam. To bardzo niezdrowe. Kiedy się zaczęło, nie wiem, ale faktem jest, że gdy w moim życiu spokój, podświadomie wywołuję sytuacje stresowe, bo w nich paradoksalnie lepiej się odnajduję. Wiem, co robić. Bez stresu i bez walki jestem jak piesek z usiami do tyłu, przewracający się na plecki. Zobaczyć mnie taką – zobaczyć, jak zrzucam maski i odsłaniam brzuszek – pewnie tylko kilka osób mogło. Chcę to zmienić. Chcę zacząć bardziej ufać ludziom.

Czego sobie życzę?

I tak, na nowy rok mam trzy życzenia dla siebie:

  • nauczyć się podstaw planowania + spróbować rutyny – piesecki kochają, ja kocham piesecki, powinno działać.. dla bączusia?
  • pracować nad utrzymaniem stałego poczucia własnej wartości, niezależnie od tego, jak wpływają na mnie inni
  • doceniać tych, którzy mnie kochają

Życzenia w sumie wyszły mi uniwersalne, więc przekazuję je Wam (tylko bez bączusia, to moje dzidzi). I bardzo, bardzo dziękuję za wsparcie, które mi okazujecie. Blogowanie odegrało ogromną rolę w zdobywaniu sześciu punktów, o których pisałam wyżej. Bez Czytelników nie byłoby blogowania, więc kłaniam się nisko.

Najlepszego na nowy rok!


Jeśli podoba Ci się, co robię i chcesz okazać wsparcie, zawsze możesz postawić mi kawę. Wypiję ze smakiem. Dzięki!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *