Czytaj dalej

Tabletka do końca życia

W tym wpisie będzie trochę medycznej gadki. Robiłam porządki na blogu i zorientowałam się, że nie napisałam o turbo ważnej sprawie, czyli o moim dalszym leczeniu. A historia ciągnie się wytrwale już przeszło siedem lat i będzie ciągnąć prawdopodobnie, aż umrę.
Czytaj dalej
Czytaj dalej

Neurologia, raz jeszcze

Dni od 12 do 31 grudnia spędziłam w domu z rodziną z uśmiechem na twarzy. Nie robiłam wiele, wiadomo – mało widziałam, słabo mówiłam, niewiele pamiętałam – ale moje życie przestało ograniczać się do spania i patrzenia w ścianę, a to była bardzo przyjemna różnica. Miało być już tylko lepiej. Jakim cudem więc sylwestra 2018 roku spędziłam w szpitalu?
Czytaj dalej
Czytaj dalej

O moich wcześniejszych problemach z głową

Rzecz, o której chcę powiedzieć, wydarzyła się w pewną marcową sobotę 2017 roku. Miałam wtedy 27 lat i absolutnie zero pojęcia, co mnie czeka. Czułam się fatalnie, ale myślałam, że to zwykłe przeciążenie organizmu. Rafał wyciągnął mnie na spacer („przewietrzysz się, będzie lepiej”). No. I zrobiło się gorzej.
Czytaj dalej
Czytaj dalej

Wariatem być

W trakcie pobytu na neurologii żyłam na samym dole: gdy chciałam jeść – jadłam, gdy chciałam spać – spałam, tyle. Niby wiedziałam, że coś ze mną nie za bardzo i połączenia ze światem nie czułam, ale nie potrafiłam się do tego odnieść ani cokolwiek ze sobą zrobić. Wszystko działo się jakby obok.
Czytaj dalej
Czytaj dalej

Rozpoznanie

30 listopada rano byłam w Kielcach. Siostra zaprowadziła mnie do poradni neurologicznej, w której od kilku lat leczyłam się z powodu migreny. Nie byłam umówiona na wizytę, ale na szczęście pan doktor zgodził się przyjął nas między pacjentami. Zamienił kilka zdań z siostrą, jako że ja bardzo nie nadawałam się do gadki i szybko poznał, że coś ze mną nie tak. Kilka godzin później leżałam już na neurologii.
Czytaj dalej
Czytaj dalej

Zaburzenia pamięci

Nie mogę powiedzieć po prostu „nie pamiętam”. Uczciwiej byłoby: jestem zawieszona między pamięcią a niepamięcią, w krainie wiecznej szarości, z rozmazanymi konturami i jakże irytującą świadomością własnej nieporadności.
Czytaj dalej
Czytaj dalej

SCI_FI po udarze

Dni 24-29 listopada spędziłam w Krakowie pod opieką Rafała. To był taki czas sci-fi w moim życiu: alternatywna rzeczywistość, której, uwierz mi, nie chciałbyś odwiedzić.
Czytaj dalej
Ciemna postać na czarnym tle z ledwie oświetlonymi konturami; pokazuje dystans jaki do życia sprzed udaru czuję.
Czytaj dalej

Ja, widmo

Spacyfikowana terapią i lekami, choroba siedzi we mnie utajona, a i tak ciągle załazi mi za skórę; działa na mnie jak małe ciało obce i żywe, i wyjątkowo złośliwe. Niewidoczne gołym okiem, ale, cholera, jak wyczuwalne. Być może dlatego mam problem z myśleniem o sobie sprzed udaru w pierwszej osobie liczby pojedynczej.
Czytaj dalej
Ciemna noc w lesie; będąc tan, czujesz się nieswojo.
Czytaj dalej

Unheimlichkeit

W poprzednich wpisach opowiadałam o swoim udarze z drugiej ręki. I choć nie jestem w stanie odtworzyć wydarzeń tamtego dnia w spójnej, logicznej sekwencji, co do jednego momentu mam pewność.
Czytaj dalej
Ciemne chmury w tle, dwa ptaszki siedzą na liniach telefonicznych.
Czytaj dalej

Karta informacyjna

Jak wiele zależy od interpretacji, przekonać się możesz najlepiej, gdy przydarza Ci się jeden z tych fundujących momentów, o którym w chwili wydarzania się nie masz pojęcia. Banalna sprawa: ktoś czegoś nie zobaczył, inny nie dopisał, trzeci podjął decyzję. Życie.
Czytaj dalej