Pierwsze objawy udaru mózgu? Dobre pytanie. Spróbuję opowiedzieć, choć pamiętam praktycznie nic. Wiem, że obudziłam się późno (ale nie pamiętam o której) i czułam dziwnie źle, tak źle, że nie dałam rady wstać z łóżka. Co więcej? Zgaduj zgadula. Czytałam, że krwotoczny udar mózgu wiąże się z ogromnym bólem ergo: jest zauważalny przez chorych (zob.). U mnie tak nie było. Udar mózgu pojawił się jak duch. Znikąd i po cichu. Przyszedł, prawie mnie zabił i zostawił.
Zacznijmy od początku
Historia mojego udaru oficjalnie zaczęła się, gdy około 17.30 tamtego feralnego dnia Rafał otworzył drzwi do mojego mieszkania. W pierwszej chwili myślał, że mieszkanie stoi puste. Włączył światło w przedpokoju, zrobił kilka kroków do przodu i wtedy mnie zobaczył.
Wyglądałam jak kukła – nieruchoma, niema, dziwacznie rozpostarta na podłodze. Plecy oparte o szafkę, opuszczona głowa, zamknięte oczy, jedna dłoń zaczepiona o taboret przy ścianie, druga bezwładnie opadająca na nogi. Oddychałam – żyłam, ale nic więcej. Nie reagowałam, gdy podniósł moją głowę i wołał, by obudzić. Zapalił światło w kuchni (leżałam tam po ciemku prawdopodobnie kilka godzin). Następnie postawił mnie na nogi z myślą, by przenieść na łóżko. Zauważył wtedy, że nie byłam tak bierna, bezwładna, jak początkowo sądził, choć oczy dalej trzymałam zamknięte, jakbym nie chciała lub nie mogła się obudzić.
W poszukiwaniu śladów
Co się stało? Scena jak z horroru, laska nietomna na podłodze po ciemku, a wszystko w mieszkaniu jakoś tak… normalnie? Naoglądałeś się filmów, w takiej sytuacji chcesz zobaczyć co najmniej rozpierdziel obok. Tu tymczasem sterylnie jak u Hanekego, żadnych dramatycznych akcentów.
Nawet i na tej kukle na podłodze wszystko wydawało się w normie, oprócz, wiadomo, braku przytomności. Może jedna rzecz. Regularnie, jakby rytmicznie i mimowolnie ściągałam w dół lewy kącik ust, a twarz wydawała się lekko niesymetryczna. Drobinka, powiedziałbyś, jednak to był istotny ślad – jak się później dowiedzieliśmy jeden z pierwszych objawów udaru mózgu – zauważony tamtego dnia niestety tylko przez Rafała.
Call for help
Pracownicy pogotowia swoje działania zaczęli od standardowych pytań: w jakim stanie zostałam znaleziona, czy biorę leki, czy mam problemy zdrowotne itd. Następnie przeszli do wycieczek osobistych w stylu: „kłóciliście się ostatnio?”. Polecili przeszukać kosze w mieszkaniu w poszukiwaniu „opakowań po środkach, które mogłam zażyć” (sic!). Rafał od razu powiedział im, że to niemożliwe, bym próbowała się truć, ale z jakiegoś powodu nikt go nie słuchał.
Po sprawdzeniu szczelności instalacji, zawartości koszy i wszelkich potencjalnych śladów tragicznych czynów, których mogłam się dopuścić, ratownicy stwierdzili, że chyba jednak nie próbowałam się zabić. Jeden z nich otworzył mi oczy i poświecił w nie latarką, wołając: „Pani Agnieszko! Słyszy mnie Pani?”. Zero reakcji. Obejrzał mnie – wszystko zdawało się w normie; podał coś strzykawką do żyły i…
Pierwsze objawy udaru mózgu
„Dzień… dobry” – wydukałam drżącym i przestraszonym głosikiem. Nie ogarniałam, co się dzieje. Jacyś ludzie, Rafał, ciemno za oknem, ja w piżamie. Coś do mnie krzyczeli – nie rozumiałam wiele, a to i tak się nie liczyło. W głowie miałam tylko jedno: „dlaczego tak źle widzę?”.
Pierwszy objaw udaru mózgu: zaburzenia widzenia. To było jakbym patrzyła w skali 1,5:1. Obraz i jego połówka napierająca z góry. Co najgorsze, obraz był nieostry i… ruszał się przed moimi oczami, falował góra-dół. Czułam się, jakbym patrzyła przez matrycę starego, zepsutego telewizora. Ludzie, ściany, wszystko nakładało się na siebie, tworząc jakiś piekielny wizualny jazgot.
Drugi objaw udaru mózgu: utrudniona mowa. To był prawdopodobnie pierwszy dzień w moim dorosłym życiu, gdy serio nie wiedziałam, JAK powiedzieć to COŚ, co chciałam powiedzieć. Wszystko działo się jakby w obcym języku. Jedyną reakcją, jaką potrafiłam dać, były łzy. Znacie to uczucie, gdy jesteście tak przerażeni, że widzicie człowieka z przodu, ruszające się usta, ale dźwięki wydobywające się z nich nie układają się w żadną znaczącą całość? No, to tak było ze mną. Beczałam jak 2-letnie dziecko, które nie potrafi powiedzieć, czego chce, więc ryczy jakby jego życie od krzyku zależało.
Trzeci objaw udaru mózgu: asymetria ust, o której wspominałam wyżej. Zauważona 23 listopada tylko przez Rafała, tydzień później w innym szpitalu przez innego lekarza podłapana.
Noc na SOR-ze
Na pytanie: czy chcę zostać przewieziona na SOR, czy zostaję w domu, milczałam. Pewnie nie wiedziałam, co / jak powiedzieć. Rafał poradził mi, by jechać, więc kiwnęłam głową. Pomógł się ubrać, w zasadzie to on mnie ubrał, asekurował w drodze do windy, pocałował w czółko i obiecał, że zaraz mnie znajdzie.
Co działo się dalej, nie mam pojęcia. Nie pamiętam – opowieść rekonstruuję na podstawie wspomnień Rafała. Zgaduję, że zawieźli mnie na SOR, położyli na łóżku i zostawili. I leżałam jak kłoda przez kilka kolejnych godzin, płacząc cichutko.
Werdykt
Około 22 ktoś krzyknął na korytarzu: „osoba do pani Mazur!”. Rafał zerwał się na równe nogi i pobiegł do gabinetu lekarskiego. Pani doktor poinformowała go, że jestem po tomografii głowy, czekam na punkcję lędźwiową, po której spędzę noc na oddziale i prawdopodobnie trzeba będzie zgłosić się po mnie następnego ranka. Tyle. Utratę przytomności nazwano omdleniem. Przyczyn nie rozpoznano.
Moje zachowanie tymczasem do normalnych nie należało. Nie pamiętam, co robiłam, ale wiem, że po 23 Rafał został wezwany na salę. Gdy znalazł się na miejscu, zobaczył kilka pielęgniarek nade mną i usłyszał protekcjonalne teksty w stylu: „oj nie płacz już kochanie”. Ponoć sprawiałam problemy. Nie rozumiałam, że po punkcji mam leżeć płasko. Płakałam i chciałam do domu, co chwilę zrywając się z łóżka.
Pytanie: dlaczego nikogo nie zaniepokoiło moje zachowanie na tyle, by przyjrzeć mi się dokładniej?
Idź do domu
Następnego dnia około 6 rano Rafał dostał instrukcję, by zabrać mnie do domu. Nie mógł w to uwierzyć. Przeczuwał, że stało się ze mną coś poważniejszego niż omdlenie. Co miał jednak zrobić, skoro na SOR-ze nie dostrzeżono potrzeby mojej dalszej hospitalizacji? Nie był ze mną prawnie związany. Mógł jedynie wziąć mnie za rękę i zaprowadzić do domu.
A bez niego nie wiedziałabym, w którą stronę iść. Rozwalone widzenie rzutowało na zaburzenia koordynacji i problemy z utrzymaniem równowagi. Kojarzycie ten krok – na szerokiej podstawie, z dziwną lekkością w stawach i zdziwieniem za każdym razem, gdy stopa opiera się na podłożu? Pewnie tak, tylko w innym kontekście. Byłam absolutnie trzeźwa, a Rafał i tak ze strachu prowadził mnie za ramię. Nie buntowałam się. Gadałam coś pod nosem i, to jest hit, zdawałam się pozostawać w dobrym humorze.
Zachowywałam się absurdalnie, bo i stało się ze mną coś absurdalnego. Udar mózgu przeniósł mnie do jakiejś alternatywnej rzeczywistości. Gdybym ogarniała, jak nienormalnie się zachowuję, wpadłabym w szał. Ale ja nie ogarniałam. Powtórzę: nie ogarniałam. Było mi nieswojo widzieć świat podwójnie, ruchomo, jasne, ale bardzo mnie to nie martwiło. Nie potrafiłam odnieść się do siebie krytycznie.
Za pierwsze objawy udaru mózgu uznaje się: UTRUDNIONĄ MOWĘ, DŁOŃ OPADNIĘTĄ, ASYMETRIĘ UST i ROZMAZANE WIDZENIE. Jeśli zauważysz którykolwiek z nich u kogoś obok, nie czekaj – DZWOŃ PO POMOC (112 lub 999).
Jeśli podoba Ci się, co robię i chcesz okazać wsparcie, zawsze możesz postawić mi kawę. Wypiję ze smakiem. Dzięki!
12 comments
Wow! Czytam z zapartym tchem.
dzięki, cieszę się 🙂 miłej lektury!
Kurcze, szkoda gadać jacy lekarze i ratownicy, wrrr. Ja miałam to szczęście, że trafiłam na kompetentnych i szybko dostałam pomoc, ale udar to udar, trzeba się męczyć na rehabilitacji, samo z siebie nie przejdzie jak przeziębienie. Strasznie się to czyta, nie ze względu na pisanie, ale na tematykę i perypetie, które stawiają włosy na głowie. Niemniej będę czytać dalej.
Dziękuję za miłe słowa! Nie miałam szczęścia do ratowników i lekarzy na SOR-ze tamtego dnia, ale może to tylko mój pech. Cieszę się, że u Pani było lepiej; mam nadzieję że jest lepiej 😉 pozdrawiam!
Urodzona 1988, w 2018 a dokładnie 8 grudnia – prawostronny udar mózgu, prawie bez szans na powrót do normalności, ale jednak cudem nie ma „widocznych” następstw. Te same odczucia: łzy, strach ale mimo to obojetność zupełna na to co się dzieje z samym sobą. Znam to dokładnie.
Podobny wiek, data udaru, odczucia o których Pani pisze – coś niesamowitego! Zgaduję, że pomoc została szybko udzielona? Jeśli mogę spytać, udało się wrócić do tzw. normalności po udarze? Dużo zdrowia!
Witaj. W sierpniu 2018 roku też miałam udar po przyjściu z pracy. Zabujała mi się podłoga pod nogami i po tym nastąpił silny ból głowy. Miewałam migreny więc mnie to specjalnie nie zmartwiło. Jednak wieczorem koleżanka zawiozła mnie na SOR bo ból nie ustępował.Tam też nie rozpoznano udaru. Podejrzewali, że coś wzięłam. Po nocy na SOR – rze wypuścili mnie do domu. Następnego dnia wróciłam do nich bo ból głowy był nadal silny. Koleżanka nie odpuściła. Mówiła, że jej zdaniem to może być udar. Mówię inaczej niż zwykle. W końcu ktoś ją wysłuchał. Zrobiono tomograf i stwierdzino udar. Po udarze miałam trudności z pisaniem. Mówieniem. Nie potrafiłam powtórzyć zdania. Na szczęście wszystko wróciło do normy. Pozdrawiam serdecznie
Jak dobrze, że była z Panią koleżanka i nie odpuściła! To już kolejna historia, z którą się spotykam, że ktoś (najczęściej kobieta) trafia na SOR po udarze i jest traktowana lekceważąco jako „osoba pod wpływem”, bez odpowiedniej diagnostyki. Cieszę się, że wszystko z czasem wróciło do normy. Dziękuję i pozdrawiam także!
Mój tato miał dwa udary. Pierwszy w środku nocy, wstał z łóżka i przewrócił krzesło, była przy nim mama. Szybka reakcja, telefon na 112 o podejrzeniu udaru – udało się. Drugi udar miał w święta wielkanocne dom pełen gości- zakładał sweter tak jak spodnie, już było wiadomo, że to drugi udar. Tato był po 70-ce. Przeżył 2 udary, 3 zawały i dożył 78 lat. Pozdrawiam i zdrówka życzę.
Wow, brawa dla Taty! Mieć za sobą 2 udary i 3 zawały to nie lada wynik. Pozdrawiam także i dużo, dużo zdrowia życzę!
Czyli tak nie tylko u mnie… Godziny na SOR i odesłanie do domu z tekstem: „tak to jest, jak się wciąga jakieś świństwa ’. Nie muszę chyba mówić, że nigdy nie sięgnęłam po jakieś nielegalne substancje. 2 dni później Znów pogotowie, niedowład lewostronny i 5 dni leżenia w coraz gorszym stanie,bez żadnych badań, żadnego leczenia… W końcu rezonans i diagnoza: udar wieloogniskowy
.. i opowieści, czego już nigdy nie zrobię
..miałam 46 lat… Minęły 3 lata… Robię wszystko, czego już miałam nie robic
Współczuję!! Jak łatwo człowieka ocenić i potencjalnie zniszczyć życie… Całe szczęście, że udało się Pani pokonać chorobę, ale z własnego przykładu domyślam się, ile trudu to mogło kosztować. Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia na przyszłość!